Sensacją pierwszej kolejki Bundesligi był debiut napastnika Pierre-Emericka Aubameyanga w Borussii Dortmund. Gabończyk strzelił trzy gole. Robert Lewandowski jednego, z rzutu karnego.

W Borussii Dortmund nadeszły trudne czasy dla Polaków. Ani Jakub Błaszczykowski, ani Robert Lewandowski nie mogą być pewni miejsca w składzie. Latem wicemistrzowie Niemiec sprowadzili dwóch ofensywnie usposobionych graczy. Henrich Mchitarjan jeszcze musi poczekać na grę, na razie zmaga się z kontuzją, ale tańszy o przeszło połowę Pierre-Emerick Aubameyang już w pierwszej kolejce dał jasny sygnał – jest dobry i wielofunkcyjny. Oprócz fenomenalnej szybkości, dysponuje także doskonałą skutecznością. Konkurent dla Lewandowskiego?

Trzy gole na przywitanie Bundesligi zrobiły na wszystkich ogromne wrażenie i spowodowały szybki wzrost popularności Gabończyka. – Wszyscy o nim mówią. Ciągle jest chwalony. Kibice trochę zwariowali na jego punkcie, eksperci pieją z zachwytu – ocenia, na co dzień mieszkający w okolicach Leverkusen, były piłkarz tamtejszego Bayeru, Marek Leśniak. Umiejętność trafiania do siatki może oznaczać coś jeszcze. O miejsce w składzie powinien zacząć obawiać się Lewandowski. Jego notowania u kibiców, działaczy i wreszcie samego Jürgena Kloppa drastycznie spadły. Wszystko przez zamieszanie wokół transferu, gdy przez kilka ostatnich miesięcy Polak wyraźnie dawał do zrozumienia, że chętnie opuściłby klub.

– Według mnie to konkurent bardziej dla Błaszczykowskiego. Gabończyk faktycznie jest od niego szybszy, ale to dlatego, że jest szybszy od każdego. Tę cechę trzeba umieć wykorzystać, zostawiając mu dużo miejsca z przodu. Dlatego właśnie nie wygryzie Lewandowskiego. Będzie grał na prawej albo lewej pomocy – twierdzi niemiecki dziennikarz Uli Hesse.


Źródło: onet.sport