Niedoskonały system nie wyłapuje dzieci, które mają typowe objawy ofiar wykorzystywania seksualnego, więc dzieci latami bywają pozbawione pomocy - wynika z pierwszego raportu brytyjskiego Rzecznika Praw Dziecka, w którym podjęto próbę określenia skali problemu
Autorzy raportu zatytułowanego "Myślałem, że jestem sam. Jedyny na całym świecie" udokumentowali historie 2409 nieletnich, wobec których popełniono przestępstwa seksualne w ciągu ostatnich 14 miesięcy do października 2011 r. Przyznają też, że takich dzieci jest znacznie więcej.

Gangi i zorganizowane grupy pedofilskie coraz częściej werbują swoje ofiary w sieci, oferując dzieciom miraż ciepła, zainteresowania, przyjaźni czy prezenty.

Badacze przestrzegają zwłaszcza przed wiarą w stereotyp, jakoby tylko dzieci mniejszości etnicznych były zagrożone. Dzieci białe padają ofiarą tak samo jak inne. Natomiast jeśli chodzi o białych, to autorzy pracy zauważyli jedną zależność: stanowią najliczniejszą grupę etniczną wśród sprawców takich przestępstw (jedna trzecia).

- Zarówno sprawcy jak i ofiary pochodzą ze wszystkich grup etnicznych, w przeciwieństwie do tego, w co niektórzy chcieliby wierzyć - powiedziała brytyjska Rzeczniczka Praw Dziecka Sue Berelowitz. - Jeśli tego nie przyjmiemy do wiadomości, dzieci nadal będą pozostawały bez pomocy, której tak potrzebują.

- Prawda jest taka, ze tysiące dzieci w naszym kraju każdego roku są gwałcone i wykorzystywane przez osoby, które chcą je poniżyć i kontrolować - mówiła Berelowitz. - Dzieci są porywane, sprzedawane, bite i zastraszane przez tych, którzy wciągają ich do przestępczej siatki. Czasem obiecuje im się miłość. Są takie, co cierpią latami w samotności, gwałcone od czasu do czasu lub regularnie przez chłopaków z sąsiedztwa.

Twórcy raportu zwracają uwagę na braki w systemie, który powinien chronić dzieci. Problemem jest m.in. brak sprawnego przepływu informacji między różnymi organami państwa. Chodzi też o to, by nauczyciele, lekarze, opiekunowie mający kontakt z prześladowanymi dziećmi nie lekceważyli objawów mogących świadczyć o tym, że dzieckoi może być ofiarą przestępców.

Jakie to objawy? Dziecko znika, ma infekcje miejsc intymnych, używa alkoholu bądź narkotyków, samookalecza się, ma na ciele jakiekolwiek obrażenia i nie jest jasne, skąd.

Autorzy raportu alarmują też, że domu dziecka często znajdują się w miejscach niebezpiecznych, w okolicach, gdzie zarejestrowanych jest wielu recydywistów karanych za wykorzystywanie seksualne dzieci. W domach opieki pracują ludzie o stosunkowo niskich kwalifikacjach bez superwizji, mimo iż to oni muszą często opiekować się dziećmi po traumach.

wyborcza.pl/