Katastrofa transportowego JumboJeta u wybrzeży Korei Południowej prawdopodobnie była spowodowana pożarem w ładowni. Samolot przewoził dużą ilość baterii litowych, które mogły być przyczyną pożaru. Z powodu zapłonu tego rodzaju ładunku we wrześniu 2010 roku rozbił się Boeing 747 w Dubaju.
Boeing 747 linii Asiana spadł do morza w czwartek niedaleko wyspy Jeju. Samolot wykonywał zwykły lot transportowy pomiędzy Seulem a Shanghajem. Około godziny czwartej nad ranem piloci zgłosili problemy na wysokości około 2,5 kilometra i zawrócili na najbliższe lotnisko.


Niestety samolot tam nie dotarł. Spadł do morza około 100 kilometrów od wyspy Jeju. Zginęła dwuosobowa załoga. Jednostki straży przybrzeżnej wyłowiły różne szczątki maszyny.

Gorący ładunek

Jak ujawnili śledczy, w ostatnim nadanym komunikacie załoga informowała o pożarze w ładowni. B747 przewoził między innymi 400 kilogramów baterii litowych, czyli nowoczesnego rodzaju zwykłych paluszków. Nie ma żadnych dowodów, że to one spowodowały pożar, ale jak twierdzą eksperci mogły to zrobić.

Baterie litowe w odpowiednich warunkach mogą ulec samozapłonowi. Odpowiednie eksperymenty przeprowadzone po katastrofie B747 firmy UPS we wrześniu 2010 roku w Dubaju wykazały, że ładunek takich baterii może być bardzo niebezpieczny. Amerykańska Federalna Agencja Awiacji wydała wtedy zalecenie, aby przewozić je w ognioodpornych pojemnikach.