Ekstrawagancka stylizacja, dobre właściwości jezdne i oszczędny silnik. Veloster ma wiele zalet. Pozwala też przypuszczać, że jeżeli tempo rozwoju koreańskiego koncernu nie ulegnie spowolnieniu, europejskie firmy wkrótce znajdą się w poważnych tarapatach.


Hyundai zaczął gwałtownie przyśpieszać w 2007 roku. Rewolucji dokonał kompaktowy i30. Samochód bardziej europejski niż azjatycki. Został zaprojektowany przez oddział Hyundaia z niemieckiego Russelsheim, a za dostawy na rynki Starego Kontynentu odpowiada fabryka z czeskich Nosovic. W rezultacie klienci nie musieli długo czekać na zamówione samochody.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Trzy lata wystarczyły, by na drogi trafiło pół miliona i30, z czego aż 300 tysięcy sprzedano w Europie. Po i30 Hyundai prezentował modele i10, i20 oraz ix35. Wszystkie zostały ciepło przyjęte. W ubiegłym roku Koreańczycy rozpoczęli wypełnianie rynkowych nisz. Model ix20 stanowi pomost między miejskim i20 oraz kompaktowym i30.

rzyszedł czas na coś ostrzejszego. Na początku bieżącego roku, na Salonie Samochodowym w Detroit odsłonięto produkcyjną wersję ekstrawaganckiego Velostera. Na jego debiut świat motoryzacji czekał od 2007 roku. Wówczas, podczas wystawy w Seulu, Hyundai zaprezentował efektowny prototyp. Wszyscy zastanawiali się, czy firmie starczy odwagi, by rozpocząć jego produkcję? Odpowiedź właśnie poznaliśmy. Veloster w nieznacznie zmienionej formie trafił na drogi.

Samochód wzbudza wielkie zainteresowanie wszędzie, gdzie się pojawi. Wyraźnie zaznaczone błotniki, 18-calowe felgi, drapieżne spojrzenie, tylny zderzak z podkreślonymi rurami wydechowymi oraz imitacją dyfuzora - designerzy pomyśleli o wszystkim, co potencjalny nabywca chciałby znaleźć w samochodzie ze sportowym pazurem. Co ciekawe, Veloster przyciąga przede wszystkim męskie spojrzenia.

Z pewnością wielu obserwatorów spodziewa się, że kryje pod maską przynajmniej 200 KM. Będzie tak w przyszłym roku, kiedy Veloster otrzyma turbodoładowaną jednostkę 1.6 T-GDI o mocy 210 KM. Obecnie musi zadowolić się silnikiem 1.6 Gamma GDI D-CVVT z bezpośrednim wtryskiem paliwa oraz systemem zmiennych faz rozrządu. Z wolnossącego motoru wyciśnięto przyzwoite 140 KM przy 6300 obr./min. oraz 166 Nm przy 4850 obr./min. W niedalekiej przyszłości silnik otrzymają także inne produkty koncernu Hyundai-Kia. Rola królika doświadczalnego przypadła Velosterowi.

Silnik testowanego auta został zestawiony z 6-biegową skrzynią. Precyzja oraz przyjemnie krótki skok lewarka zasługują na wysokie noty. Warto wspomnieć, że na wybranych rynkach Veloster będzie dostępny także ze zautomatyzowaną przekładnią DCT. Mimo sześciu biegów oraz dwóch sprzęgieł skrzynia ograniczy osiągi. Na szczęście nieznacznie. Hyundai z "automatem" osiągnie 100 km/h w po 10,3 sekundy od startu, a pokonanie pierwszych 400 metrów zajmie mu pół sekundy dłużej.

Ekstrawagancka karoseria Velostera może się podobać. Znakiem rozpoznawczym koreańskiej nowości są drzwi - pojedyncze po stronie kierowcy oraz para z prawej strony nadwozia. Zajmując miejsce za kierownicą mamy wrażenie zasiadania w rasowym coupe. Z drugiej strony Veloster pozostaje praktycznym samochodem. Nie tylko w przenośni. Przednia część przedziału pasażerskiego jest przestronna i ergonomiczna, a do tego wygląda przyzwoicie. Projektanci zaproponowali odrobinę bardziej pikantną wersję kształtów znanych z innych modeli Hyundaia. Tworzywa są twarde, jednak nie straszą wyglądem. Precyzja montażu? Bez większych zastrzeżeń nawet w przedprodukcyjnej wersji.

Dobre wrażenie pryska po obróceniu głowy. Z niewiadomych przyczyn w tylnej części wnętrza znalazły się połyskujące plastiki bez jakiejkolwiek faktury. Niedoróbka. To pierwsze, co przychodzi na myśl. Testowany egzemplarz był jednym z prototypów. Istnieje więc realna szansa, że samochody, który trafią do salonów zostaną lepiej wykończone. W tym przekonaniu utwierdzało wykończenie tylnych drzwi tworzywem z fakturą.

Wątpliwym udogodnieniem jest również panoramiczny dach. Rozświetla wnętrze, jednak ukryty w podsufitce mechanizm rozwijania rolety zabiera kilka centymetrów cennej przestrzeni. W rezultacie kierowcy o wzroście 185 centymetrów dotykają głową dachu już przy najniższym położeniu fotela.

Miło zaskakuje natomiast przestrzeń dla dwóch pasażerów tylnej kanapy. Ilość miejsca na nogi nie jest olbrzymia, jednak pozwala na przewożenie Velosterem nawet dorosłych osób. Jeżeli ich wzrost nie przekracza 180 cm, wystarczy im również przestrzeni nad głową. Jest to po części zasługą… ogromnej powierzchni tylnego okna. Tafla szkła przebiega kilka centymetrów wyżej od podsufitki. Wspomniane kilka centymetrów dzieli głowę opartą o zagłówek od tylnej szyby. Także pojemność bagażnika można uznać za satysfakcjonującą. 320 litrów z powodzeniem pomieści wakacyjny ekwipunek dla dwóch osób. Jedyną niedogodnością będzie konieczność przerzucenia ciężkich walizek przez wysoki próg kufra.

Veloster otrzymał klasyczne zawieszenie - kolumny MacPhersona z przodu oraz belkę skrętną z tyłu, których działanie wspomagają stabilizatory. Zespół odpowiedzialny za strojenie podwozia zdecydował się na kompromis między właściwościami jezdnymi oraz komfortem. Nawet na 18-calowych felgach z oponami w rozmiarze 215/40 Veloster nie wybija plomb z zębów. Rozczarowania nie przeżyjemy również na zakrętach. Układ kierowniczy stawia odpowiedni opór, natomiast lekka podsterowność po zdjęciu nogi z gazu przechodzi w niewielką nadsterowność. Istnieją samochody, których prowadzenie dostarcza większej przyjemności, jednak konstruktorom Velostera ewidentnie zależało na przygotowaniu auta dla każdego.

Czy nabywcy sportowych maluchów są w stanie zaakceptować kompromisy? Przekonamy się pod koniec wakacji, kiedy Veloster trafi do salonów. Ceny, nawet przybliżone, nie są jeszcze znane. Można przypuszczać, że w grę wchodzą kwoty 60-70 tysięcy złotych. Lub wyższe. Hyundai dopracował swoje samochody od strony technicznej. Teraz przymierza się do zerwania z wizerunkiem producenta tanich aut.